Content
Robert Eggers po Wikingu wrócił do formy, proponując reinterpretację historii jednej z najbardziej rozpoznawalnych figur w dziejach kina grozy. To także historia odzyskiwania władzy nad sobą i własnym ciałem, a przede wszystkim uczenia się łagodności wobec samych siebie. Choć do Sorry, Baby przylgnęła łatka „filmu o traumie”, nie wydaje się ona do końca trafna. To kino minimalistyczne i bliskie codzienności, a zarazem pełne humoru, w którym – jak to w życiu – śmiech miesza się z łzami, a to, co najtrudniejsze, przychodzi wtedy, gdy miało być już dobrze. Do pisania o Sorry, baby siadałam już kilkukrotnie i za każdym razem rezygnowałam, przekonana, że słowa nie są w stanie w pełni oddać emocji, z którymi zostawił mnie ten obraz. Symfonia o umieraniu zostaje w widzu długo po seansie, bo nie domyka wzbudzonych emocji.
Płynnie zmienia tonacje, tylko po to, żeby z serii tych wszystkich konwersacji zbudować obraz bohaterki i bolączek współczesnej Rumunii (a pewnej mierze także i całej Europy). Niewiele potrzeba, żeby stworzyć znakomity film i najlepszym tego dowodem jest Radu Jude ze swoim Kontinental ’25. Główna bohaterka w środku nocy budzi się, wygląda przez okno i przyciąga do siebie ryżowar, zamykając go w objęciach. Film z pozoru wydaje się schematycznym coming of age, historią o dojrzewaniu i pierwszym zauroczeniu uczennicy w nauczycielce, jakich wiele w kinie. Dąży on do tego, by we własnych opowieściach pokazywać to, jak skomplikowani, chaotyczni potrafimy być. Często opieramy się wówczas na uproszczeniach, schematach, które – zdaniem Haugeruda – sprawiają, że nasze życia tym samym stają się mniejsze.
To kino, które ufa obrazowi i rytmowi, nie boi się ciszy ani nudy rozumianej jako trwanie. Superman okazał się sukcesem finansowym, frekwencyjnym i krytycznym, przypominając widzom na całym świecie dlatego postać, która funkcjonuje w popkulturze od ponad 80 lat, wciąż pozostaje tak ponadczasowa. Radu płynnie oscyluje między ironicznym podśmiewywaniem się ze swoich postaci a obrazowaniem ich rozterek z rozbrajającą wręcz szczerością. Haugerud jednak szybko wyciąga dywan spod stóp zarówno postaci, jak i widza, każąc zastanowić się nad realnością prezentowanej przez główną bohaterkę – Johanne – historii i nie tylko. Mamy więc surowy obrazek nakręcony iPhonem, charakterne postacie i dziecięcą perspektywę. I chociaż gra współczesnym, utartym romcowym motywem w postaci wielkomiejsko-nowobogackiej miłości, świetnie rozwadnia go, rozszerzając koncept z dwóch do czterech osób. Iza Urbanowicz zabiera czytelników do świata organizmów, które potrafią zachwycać, przerażać i zaskakiwać bardziej niż niejeden bohater fantastycznej opowieści. Zaprawdę, powiadam – w żadnym filmie irlandzka muzyka nie przeraża tak, jak tutaj.
Które filmy były najbardziej emocjonujące?
Druga część trylogii, w której Drużyna zostaje rozdzielona, a wojna z siłami zła nabiera rozpędu. Programista odkrywa prawdę o rzeczywistości i zostaje wciągnięty w walkę o wyzwolenie ludzkości. Relacja z młodym chłopakiem staje się dla niego szansą na odkupienie, zmianę i odnalezienie sensu w końcówce życia. Jest to jednocześnie obraz boleśnie dla Amerykanów prawdziwy i – co gorsza – aktualny. To też dowód, że w mainstreamowym kinie można ciągle znaleźć coś świeżego i oryginalnego, co na długo pozostaje w pamięci. To kino głęboko świadome tradycji gatunku, a zarazem na tyle wyraziste, by z czasem stać się jego nowym klasykiem.
Inspirująca historia niezwykłej przyjaźni między sparaliżowanym arystokratą a jego opiekunem z przedmieść. Mroczny dramat ukazujący przemianę samotnego komika w jednego z najbardziej znanych złoczyńców. Film łączy humor, nostalgię i emocje w historii o miłości, lojalności i losie. Spotkanie z terapeutą staje się dla niego szansą na przepracowanie traum i odnalezienie własnej drogi. Poruszający dramat o młodym geniuszu matematycznym z Bostonu, który mimo niezwykłego talentu nie potrafi uporządkować własnego życia. Film łączy widowiskowe sceny bitewne z opowieścią o zemście, wolności i poświęceniu dla własnego narodu. Historyczny dramat o Williamie Wallace’ie, który staje na czele szkockiego buntu przeciw angielskiej tyranii.
FEMINA ( , reż. Piotr Szulkin
Film w poruszający sposób pokazuje wartość ludzkiego życia, znaczenie codziennych wyborów oraz wpływ, jaki każdy z nas ma na innych. Epicka historia miłosna rozgrywająca się na pokładzie słynnego statku. Mroczny thriller kryminalny o dwóch detektywach tropiących seryjnego mordercę, który dokonuje zbrodni inspirowanych siedmioma grzechami głównymi. Nielinearna opowieść splatająca losy gangsterów, boksera i drobnych przestępców w Los Angeles. Kultowy film o sfrustrowanym mężczyźnie, który zakłada tajny klub walki jako sposób na ucieczkę od monotonii życia. To historia o miłości, walce z własnym umysłem i niezwykłej determinacji.
POTOP ( , reż. Jerzy Hoffman
Głęboko zanurzone w mikroświecie i kulturze bohaterów, pulsujące niesamowitą energią, z gracją łączące wampirystyczny horror z opowieścią o muzyce, ludziach, ich grzechach i słabościach. Song tym razem zdecydowała się osadzić historię w świecie swatki Lucy (Johnson), która, choć sama doradza jak znaleźć miłość, nie ma na tym polu szczęścia. Nie po raz pierwszy popisuje się swoim wielkim talentem wokalnym, ale tutaj robi to jak dotychczas najlepiej. W tytułowego bohatera wcielił się Bill Skarsgard – powiem tylko tyle, że jest to rola jego życia – jako Orlok zjada swoje poprzednie kreacje na śniadanie. Czołowy "goth boy" amerykańskiego kina wypełnił swoją misję ze znakomitym efektem – "Nosferatu" to emanująca przerażeniem od początku do końca opowieść o kobiecie (Depp), nad którą zawisło tragiczne fatum. To pełna ciepła, ale równocześnie trudnych i osobistych tematów opowieść dwojga ludzi, którzy zanim odnajdą się na dobre, muszą przepracować przeszłość. Nie da się bowiem zastąpić jedynego w swoim rodzaju Lesliego Nielsena. Moja wiara w udane ponowne zjednoczenie tych artystów została wynagrodzona – "28 lat później" to niezwykle solidny film, wyjątkowy w swojej formie, uniwersalny w opowieści.
Zdający sobie z tego sprawę Paweł Łoziński, przygotowując po dwóch uczelnianych etiudach swój pierwszy poważny projekt, pracę dyplomową, wiedział, że musi stworzyć coś wyjątkowego. W całym tym portrecie nie brakuje oczywiście relacji międzyludzkich, mających, podobnie jak rewelacyjne zdjęcia Adama Bajerskiego, szeroką paletę odcieni i barw, a całość historii da się również odczytać na poziomie symbolicznym, a nawet metafizycznym. Jakże ironiczne jest nakręcenie tak doskonałego wizualnie filmu dziejącego się w ośrodku dla niewidomych. Wirująca kamera Witolda Sobocińskiego porywa widza w kołowrót obrazów inspirowanych twórczością plastyczną Wyspiańskiego i innych młodopolskich twórców. Kondensacja akcji utworu oraz jej zwielokrotniona dynamika, ujęta jednocześnie w karby ścisłej dyscypliny formalnej, a także uwspółcześniona interpretacja utworu stanowią o jego wielkiej sile. Owo wydarzenie, jak dowiadujemy się z filmu, przeszło wówczas praktycznie bez echa, jedna z przepytywanych osób orzekła nawet, że nie zawracała sobie głowy tym „incydentem”. Banałem wydaje się zachwyt nad operatorską subiektywizacją, co w niezwykle ciekawy sposób włączyła Josephine Decker do Łagodnie i czule. Estetyczne szaleństwo psychodelicznego dekadrażu jest jednak w dużej mierze przejawem nieantropocentrycznej, nieco pesymistycznej wizji świata oraz próbą zerwania szwów z wciąż niezagojonej rany po walce na noże z kartezjańskim bandytą – szwów rozumianych także na sposób filmowego suture.
ELEMENTARZ ( + STOLARZ ( , reż. Wojciech Wiszniewski
Reżyserski duet napisał bowiem ostatni rozdział w historii nawet nie tyle kina szpiegowskiego, ile popkultury wogóle. Tematykę społeczną pokazywaną przez pryzmat horroru podejmują w sposób zarazem subtelny i dosadny. Czy gamma tematyczna poruszana w filmie, która świetnie oddaje społeczny zeitgeist 2025 roku? Po mało udanych Rodzajach życzliwości Lanthimos wrócił w wielkim stylu – czarną komedią, remakiem koreańskiego filmu Save the Green Planet!. To w końcu film z rodzaju seansów obowiązkowych, ale jednorazowych. To stojący na własnych nogach obraz biorący z poprzedników (zwłaszcza z pierwszej, bardziej udanej odsłony) raczej odwagę do nieoczywistych rozwiązań Skolim Online Casino i przywiązanie do świeżości zamiast prostych cytatów czy nawiązań.
Left-Handed Girl. To była ręka… diabła!, reż. Shih-Ching Tsou
Podczas pierwszego seansu płakałem trzykrotnie – z czysto kinofilskiego poruszenia. Takie słowa najczęściej pojawiają się przy opisie Brutalisty – zarówno jako pochwała, jak i zarzut wobec dzieła Brady’ego Corbeta. Na początku znikające dzieci z miasteczka budzą skojarzenia z Flecistą z Hemlin, ale w centrum tej historii wpada Gladys. Możliwe, że kojarzycie je, nawet jeśli nie widzieliście samego filmu. Dzięki temu Nosferatu staje się kinem grozy, które nie straszy samym potworem (choć Bill Skarsgård w swojej charakteryzacji jest bez wątpienia przerażający!), lecz tym, co głęboko ludzkie. Na naszych oczach film i fabuła rozpadają się na kawałki, abyśmy razem z głównym bohaterem zachodzili w głowę czy to wciąż sjużet, czy tylko odgrywana rola.